Historia Jastrzębia Zdroju


powrót »
Siedem dni - czternaście lat

13 grudnia 1981 roku, pozakonstytucycjyny organ o nazwie Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego wprowadziÅ‚ na terenie Polski stan wojenny. Komunistyczna dyktatura Jaruzelskiego wypowiedziaÅ‚a wojnÄ™ narodowi polskiemu. Żądza wÅ‚adzy i paniczny strach przed wolnoÅ›ciÄ… byÅ‚y w istocie jedynymi przesÅ‚ankami, którymi kierowali siÄ™ czerwoni wÅ‚odarze wystÄ™pujÄ…c z caÅ‚Ä… mocÄ…, przeciwko spoÅ‚eczeÅ„stwu pragnÄ…cemu i sÅ‚usznie domagajÄ…cemu siÄ™ przysÅ‚ugujÄ…cych mu swobód. Uzbrojone po zÄ™by oddziaÅ‚y junty wojskowej; caÅ‚y aparat przemocy, wystÄ…piÅ‚ przeciwko bezbronnym cywilom. KomuniÅ›ci po raz nie wiadomo, który z rzÄ™du, okazali pogardÄ™ wobec elementarnych wartoÅ›ci i zwykÅ‚ego czÅ‚owieczeÅ„stwa.


Jak w takiej sytuacji mieli zachować siÄ™ przyzwoici ludzie, którym odbierano to, co im naturalnie przysÅ‚uguje? Cóż, mogli nic nie zrobić; po prostu biernie ulec, ale nie… oni zachowali siÄ™ tak, jak należy. Z peÅ‚nÄ… godnoÅ›ciÄ…, choć z goÅ‚ymi rÄ™koma, stawili opór próbom rzucenia ich na kolana przed ohydnym bożkiem zniewalajÄ…cej ideologii.


Jedynymi sensownymi miejscami, w których mogli siÄ™ zorganizować i ogÅ‚osić protest, byÅ‚y zakÅ‚ady pracy. Tak też siÄ™ staÅ‚o. WÅ‚aÅ›ciwie od razu; już w nocy z 12 na 13 grudnia czÅ‚onkowie SolidarnoÅ›ci, a nie zapominajmy, byÅ‚o ich wtedy 10 milionów, zaczÄ™li przybywać do swoich miejsc pracy i organizować akcje strajkowe skierowane przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, formuÅ‚ujÄ…c przy tym, żądania zwolnienia z aresztów przywódców zwiÄ…zkowych, których w nocy, siÅ‚Ä…, funkcjonariusze SB i milicji pozabierali z domów. Ci zwykli, proÅ›ci ludzie zrobili wtedy wszystko to, co do nich należaÅ‚o i co byÅ‚o w ich mocy. WÅ‚adza natomiast zrobiÅ‚a coÅ›, co przechodzi normalne, ludzkie pojÄ™cie. Tym, którzy w pokojowy sposób żądali praw, które im siÄ™ bezsprzecznie należaÅ‚y, tym, którzy używali jedynie argumentów prawdy, przeciwstawiÅ‚a czoÅ‚gi, Å›migÅ‚owce, paÅ‚y, karabiny i tysiÄ…ce troglodytów w mundurach milicyjnych. Tak wyglÄ…daÅ‚ wtedy dialog rzÄ…du z narodem.


15 grudnia, milicja, po raz pierwszy od wprowadzenia stanu wojennego, użyÅ‚a broni palnej wobec strajkujÄ…cych górników na KWK Manifest Lipcowy w JastrzÄ™biu Zdroju. Strzelali do nieuzbrojonych robotników. Strzelali jak do kaczek. Strzelali, bo dostali rozkaz. Strzelali, bo ktoÅ› (Kiszczak) im pozwoliÅ‚ strzelać. Strzelali, bo chcieli strzelać. Ale tego dnia… sÅ‚abo strzelali. Zaledwie kilku udaÅ‚o im siÄ™ ranić. Ale odbili to sobie, dzielni chÅ‚opcy w mundurach milicyjnych, nastÄ™pnego dnia, na Wujku.


Na Wujku wykazali siÄ™ już peÅ‚nym kunsztem. 9 zabitych i 22 rannych. Wykazali siÄ™. ByÅ‚o siÄ™ czym pochwalić. Jakże dumni musieli być z nich, ich dowódcy, Jaruzelski i Kiszczak. To przecież ich wychowankowie, ich chÅ‚opcy, którzy wykazali siÄ™ takÄ… sumiennoÅ›ciÄ…, takim oddaniem, odwagÄ… i honorem. Przecież trzeba być bardzo odważnym i wykazywać siÄ™ nie lada poczuciem honoru, aby strzelać ze Å›migÅ‚owców lub nawet z ziemi, ale z odlegÅ‚oÅ›ci 100 metrów do ludzi, których jedynÄ… broniÄ… sÄ… zaciÅ›niÄ™te pięści i krzyk. Trzeba być naprawdÄ™ mężnym czÅ‚owiekiem, żeby strzelać bezbronnym w plecy. I wÅ‚aÅ›nie za to, duet mężów stanu, ratujÄ…cych ojczyznÄ™ przed wÅ‚asnym narodem, sowicie nagrodziÅ‚ swoich zuchów.


Przywódców SolidarnoÅ›ci z Wujka wyÅ‚apano dosyć sprawnie. Nawet tych rannych powyciÄ…gali z karetek pogotowia. Udzielili im pierwszej pomocy przy użyciu paÅ‚. Poddani musieli mieć Å›wiadomość, że rÄ™ka sprawiedliwoÅ›ci ludowej karze nieuchronnie. Liderów strajku osÄ…dzono, skazano i pozamykano w wiÄ™zieniach w ciÄ…gu, zaledwie, siedmiu dni. Nikt ich nie pytaÅ‚ o opinie, samopoczucie, czy nie daj Boże, o stan zdrowia. ObojÄ™tnie jak siÄ™ czuli. ObojÄ™tnie czy mieli racjÄ™, czy nie. Zostali doprowadzeni na salÄ™ rozpraw, osÄ…dzeni i skazani.


O Å‚askÄ™ nie prosili. Nie prosili, bo jak prosić kÅ‚amcÄ™ o uznanie, usankcjonowanie i zalegalizowanie prawdy. Do koÅ„ca ponieÅ›li wszystkie konsekwencje i doznali wszelkich represji jakich mógÅ‚ siÄ™ wobec nich dopuÅ›cić system demokracji ludowej.


Minęły lata. Komunizm upadÅ‚, zwyciężyÅ‚a wolność i demokracja. Ponieważ w poczuciu sprawiedliwoÅ›ci, każda zbrodnia domaga siÄ™ napiÄ™tnowania i kary, zaÅ› bohaterstwo nagrody i uznania, można by pomyÅ›leć, że komunistyczni zbrodniarze „honorowo” strzelajÄ…cy w plecy i ich mocodawcy, zostanÄ…, niczym hitlerowcy, szybko i surowo ukarani, po czym, usuniÄ™ci na margines historii, a ludzie, którzy za wolność pÅ‚acili krwiÄ… i cierpieniem doznajÄ… uznania i zadośćuczynienia. Cóż… nic bardziej mylnego. Oto pierwszy, niekomunistyczny premier rzÄ…du polskiego Tadeusz Mazowiecki, wykreowany na autorytet moralny, kierujÄ…c siÄ™, zapewne, chrzeÅ›cijaÅ„skim przebaczeniem, odciÄ…Å‚ siÄ™, odciÄ…Å‚ nas i prawo panujÄ…ce w III RP, grubÄ… kreskÄ…, od upiorów przeszÅ‚oÅ›ci. WybaczyÅ‚ winowajcom krzywdy poniesione przez innych. Hmmm… może to ma coÅ› wspólnego z ideologiÄ… „new age”, lecz z chrzeÅ›cijaÅ„stwem, to już raczej nie. Na tym jednak nie koniec, bo oto sÅ‚ynny opozycjonista Adam Michnik, kreator autorytetów moralnych i sam we wÅ‚asnej osobie najwyższy autorytet, nie dość, że wybaczyÅ‚ autorom stanu wojennego w imieniu nas wszystkich, to jeszcze w uznaniu jakichÅ› ichnich tajemnych zasÅ‚ug, nazwaÅ‚ Jaruzelskiego i Kiszczaka ludźmi honoru.


W takiej też atmosferze toczyÅ‚ siÄ™ proces oprawców z Wujka. Honorowano wobec nich wszelkie prawa. Ich obroÅ„cy i oni sami wykorzystywali wszystkie luki w prawie i kruczki prawne aby opóźniać rozprawy sÄ…dowe lub aby do nich nie dopuszczać. Wszystkie lewicowe i lewicujÄ…ce media przy użyciu caÅ‚ej sztuki dziennikarskiej, erystyki, socjotechniki oraz innego pr -u staraÅ‚y siÄ™ zrelatywizować winÄ™ zomowców i prawie im siÄ™ udaÅ‚o. Proces trwaÅ‚ 14 lat, a kary… Cóż może być karÄ… za bestialstwo, za poniżanie, za bicie i mordowanie niewinnych ludzi, już nie tylko z zimnÄ… krwiÄ…, ale wrÄ™cz z jakÄ…Å› potwornÄ…, zupeÅ‚nie nieludzkÄ… satysfakcjÄ…? Niech sobie na to pytanie odpowie każdy sam, we wÅ‚asnym sumieniu.


Co? I na tym koniec? Nie. Przecież my wszyscy musimy zastanowić siÄ™ nad tym, co siÄ™ z nami staÅ‚o. Dlaczego prawdÄ™ sprzedaliÅ›my, za byle jakie plewy? Dlaczego tak oczadzieliÅ›my? Czyżby ten kolorowy blichtr, który nas otacza, te dziennikarskie kÅ‚amstwa, te gÅ‚upkowate mydlane opery i sytość w żoÅ‚Ä…dkach pozbawiÅ‚y nas zdrowego rozsÄ…dku i przyzwoitoÅ›ci? Jaruzelski i Kiszczak ciÄ…gle żyjÄ… w chwale, może mocno nadwÄ…tlonej, ale… ciÄ…gle siÄ™ jednak puszÄ…. Czy my już naprawdÄ™ nie potrafimy wygenerować z siebie tyle poczucia przyzwoitoÅ›ci i sprawiedliwoÅ›ci, wreszcie odrobiny zdrowego rozumu aby tych, niewÄ…tpliwych zdrajców narodu i ojczyzny szybko i sprawnie osÄ…dzić i ukarać? Na to pytanie, również niech każdy odpowie sobie sam.


Na koniec tylko krótka uwaga: SÄ…dy izraelskie nie przejmujÄ… siÄ™ tym, że sÄ…dzeni przez nie zbrodniarze hitlerowscy jeżdżą na wózkach inwalidzkich lub, że sÄ… schorowani; sÄ…dzÄ… ich i karzÄ… i to z caÅ‚Ä… surowoÅ›ciÄ…, bo tego domaga siÄ™ podstawowe poczucie sprawiedliwoÅ›ci.

 




Mirosław Śliwa
powrót »